- A ty ? Ano tak zapomniałem twoi rodzice, rozwód i kartofel w głowie zamiast mózgu -zachichotał Tommy. Caroline spojrzała na niego.
- Nie powinno cię tu być -powiedziała Caroline a łzy napływały do jej oczu. Tommy wypił łyka piwa który zamówili Charlotte i Michael.
- Hmm...Wiem, ale znudziło mi się siedzenie w Azji -powiedział Tommy. Caroline wiedziała że Tommy się pokaże. Charlotte jednak nie wiedziała.
- Myślałam że będziesz tam siedzieć aż do śmierci -powiedziała cicho Charlotte. Tommy spojrzał na nią.
- Och, zapomniałem przyjaciółeczka Caroline, wielka Charlotte ! -Zaśmiał się Tommy.
- Zostaw ją -obronił ją Michael.
- Ano -powiedział Tommy. Caroline miała na sobie łzy nie szczęścia lecz smutku.
- Zamykamy -powiedziała wkurzona kelnerka. Caroline, Charlotte i Michael wyszli. Tommy wszedł do swojego samochodu terenowego i pojechał z piskiem.
- Caroline, proszę powiedz że on nie wróci -powiedziała Charlotte. Wzięła chusteczkę i delikatnie objęła Michael.
- Obiecuję -powiedziała Caroline. Mama Caroline też znała Tommy, był nie wiem dla niej czym, studiował medycynę lecz gdy odjechał do Azji, skończył wszystko.
- Ja już jadę -powiedziała Charlotte.
- Ja też -powiedziała Caroline. Michael też odjechał. Caroline jechała, myślała czy mamie powiedzieć ? A może mama wie ? Te myśli się jej kłębiły nawet jak leżała. Spojrzała na zegarek, było wpół do drugiej. Przewracała się w łóżku, dużo czasu minęło zanim zasnęła, naprawdę dużo.
PARĘ GODZIN PÓŹNIEJ
Caroline się obudziła o siódmej , wstała i spojrzała na lustro. Była niewyspana, oczy miała podkrążone. Przypomniała sobie noc, był Tommy.
- Dlaczego ? Dlaczego akurat teraz, jestem szczęśliwą nastolatką -Szeptała przewracając w palcach pierścionek z napisem "Przyjaciółki na zawsze" który dostała od Megan, na trzynaste urodziny. Wstała ubrała się w te same ciuchy które miała wczoraj i zeszła na dół. Mamy nie było.
- Co się stało miała urlop na dwa dni ? -Zapytała się sama do siebie. Wtedy zobaczyła małą karteczkę na szufladzie.
Kochanie, musiałam szybko jechać do Tommy. Wiem że to trudne, ale w ogóle się nie przejmuj...
Caroline rzuciła to kosza. CO SIĘ STAŁO ? Wzięła torbę listonoszkę i pobiegła na dwór. Mama wzięła wóz terenowy. Wskoczyła do swojego auta i pojechała nie do szkoły lecz do dawnego domu Tommy.
Caroline rzuciła to kosza. CO SIĘ STAŁO ? Wzięła torbę listonoszkę i pobiegła na dwór. Mama wzięła wóz terenowy. Wskoczyła do swojego auta i pojechała nie do szkoły lecz do dawnego domu Tommy.
W TYM SAMYM CZASIE
Charlotte była w szkole, powiedziała wszystko Megan.
- Tommy wrócił, to niemożliwe...Kurde -powiedziała Megan. Charlotte poczuła jakby na jej żołądek spadła bryła lodu.
- A gdzie jest Caroline, powinna być w szkole ? -Zapytała się Charlotte. Megan zrobiła wielkie oczy.
- Nie wiem -odpowiedziała Megan, też była przerażona.
- Yhm...Myślisz że to Tommy ? -Zapytała się z niepokojem Charlotte. Oczy Megan wypełniły się łzami.
- Tak -odpowiedziała Megan.
- Jedziemy to domu Tommy -powiedziała Charlotte i wstała. Megan się zgodziła i weszli razem z Michael do jego samochodu terenowego. Były tak przerażone że aż przepocone były chodź na dworze lało jak z cebry.
W TYM SAMYM CZASIE
Caroline zaparkowała koło starego wiktoriańskiego domu. Był to dom dziadka Tommy który Tommy otrzymał w spadku. Brama była otwarta a tam stał wóz terenowy mamy. Caroline była przerażona. Jej torebka zsuwała się z ramienia. Podeszła do drzwi. Bała się zapukać, weszła bo drzwi były otwarte. Usłyszała głos mamy.
- Nie, Tommy nikt nie może wiedzieć Caroline, Charlotte, Megan i Michael -powiedziała mama. Nagle odezwał się głos męski, głos Tommy.
- Rebeco, nie rozumiesz, nie wiesz jakie mi kłopoty stworzyły, na pewno się dowiedzą -powiedział.
- Dlaczego ?! -Krzyknęła Matka. Caroline zalała się łzami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz