ILE LUDZI :D

wtorek, 24 lipca 2012

Rozdział trzeci Gdybym płakała całe dnie to by łez mi zabrakło !

Tommy zaśmiał się parę razy.
- A ty ? Ano tak zapomniałem twoi rodzice, rozwód i kartofel w głowie zamiast mózgu -zachichotał Tommy. Caroline spojrzała na niego.
- Nie powinno cię tu być -powiedziała Caroline a łzy napływały do jej oczu. Tommy wypił łyka piwa który zamówili Charlotte i Michael.
- Hmm...Wiem, ale znudziło mi się siedzenie w Azji -powiedział Tommy. Caroline wiedziała że Tommy się pokaże. Charlotte jednak nie wiedziała.
- Myślałam że będziesz tam siedzieć aż do śmierci -powiedziała cicho Charlotte. Tommy spojrzał na nią.
- Och, zapomniałem przyjaciółeczka Caroline, wielka Charlotte ! -Zaśmiał się Tommy.
- Zostaw ją -obronił ją Michael.
- Ano -powiedział Tommy. Caroline miała na sobie łzy nie szczęścia lecz smutku.
- Zamykamy -powiedziała wkurzona kelnerka. Caroline, Charlotte i Michael wyszli. Tommy wszedł do swojego samochodu terenowego i pojechał z piskiem.
- Caroline, proszę powiedz że on nie wróci -powiedziała Charlotte. Wzięła chusteczkę i delikatnie objęła Michael.
- Obiecuję -powiedziała Caroline. Mama Caroline też znała Tommy, był nie wiem dla niej czym, studiował medycynę lecz gdy odjechał do Azji, skończył wszystko.
- Ja już jadę -powiedziała Charlotte.
- Ja też -powiedziała Caroline. Michael też odjechał. Caroline jechała, myślała czy mamie powiedzieć ? A może mama wie ? Te myśli się jej kłębiły nawet jak leżała. Spojrzała na zegarek, było wpół do drugiej. Przewracała się w łóżku, dużo czasu minęło zanim zasnęła, naprawdę dużo.

PARĘ GODZIN PÓŹNIEJ

Caroline się obudziła o siódmej , wstała i spojrzała na lustro. Była niewyspana, oczy miała podkrążone. Przypomniała sobie noc, był Tommy. 
- Dlaczego ? Dlaczego akurat teraz, jestem szczęśliwą nastolatką -Szeptała przewracając w palcach pierścionek z napisem "Przyjaciółki na zawsze" który dostała od Megan, na trzynaste urodziny. Wstała ubrała się w te same ciuchy które miała wczoraj i zeszła na dół. Mamy nie było. 
- Co się stało miała urlop na dwa dni ? -Zapytała się sama do siebie. Wtedy zobaczyła małą karteczkę na szufladzie. 
Kochanie, musiałam szybko jechać do Tommy. Wiem że to trudne, ale w ogóle się nie przejmuj...
Caroline rzuciła to kosza. CO SIĘ STAŁO ? Wzięła torbę listonoszkę i pobiegła na dwór. Mama wzięła wóz terenowy. Wskoczyła do swojego auta i pojechała nie do szkoły lecz do dawnego domu Tommy.

W TYM SAMYM CZASIE

Charlotte była w szkole, powiedziała wszystko Megan. 
- Tommy wrócił, to niemożliwe...Kurde -powiedziała Megan. Charlotte poczuła jakby na jej żołądek spadła bryła lodu. 
- A gdzie jest Caroline, powinna być w szkole ? -Zapytała się Charlotte. Megan zrobiła wielkie oczy.
- Nie wiem -odpowiedziała Megan, też była przerażona. 
- Yhm...Myślisz że to Tommy ? -Zapytała się z niepokojem Charlotte. Oczy Megan wypełniły się łzami.
- Tak -odpowiedziała Megan.
- Jedziemy to domu Tommy -powiedziała Charlotte i wstała. Megan się zgodziła i weszli razem z Michael do jego samochodu terenowego. Były tak przerażone że aż przepocone były chodź na dworze lało jak z cebry. 

W TYM SAMYM CZASIE

Caroline zaparkowała koło starego wiktoriańskiego domu. Był to dom dziadka Tommy który Tommy otrzymał w spadku. Brama była otwarta a tam stał wóz terenowy mamy. Caroline była przerażona. Jej torebka zsuwała się z ramienia. Podeszła do drzwi. Bała się zapukać, weszła bo drzwi były otwarte. Usłyszała głos mamy. 
- Nie, Tommy nikt nie może wiedzieć Caroline, Charlotte, Megan i Michael -powiedziała mama. Nagle odezwał się głos męski, głos Tommy. 
- Rebeco, nie rozumiesz, nie wiesz jakie mi kłopoty stworzyły, na pewno się dowiedzą -powiedział. 
- Dlaczego ?! -Krzyknęła Matka. Caroline zalała się łzami. 


poniedziałek, 23 lipca 2012

Rozdział drugi Jestem wolna jak ptak, potem to się zmienia

Caroline weszła do swojej toyoty, była czerwona na twarzy. Jechała tak szybko że mało co by nie potrąciła staruszki opierającej się na lasce.
- Przepraszam -wykrzyknęła Caroline przez okno samochodu, ale sama nie wiedziała co robi chciała chyba najlepiej popełnić samobójstwo...Czyli przedawkować tabletki. Jakby ktoś uciął ją kosą a potem dobił pistoletem. Czyli Charlotte i Megan były takimi zdzirami ? Ciekawe jakie jeszcze tajemnice skrywały.

W TYM SAMYM CZASIE

Charlotte piła piwo i patrzyła się na Michaela który grał w piłkę plażową.
- Te ciało -powiedziała Megan. Charlotte chyba była najbardziej w nim zabujana, kiedyś podniósł ją z roweru kiedy spadła a ona myślała że to wielka miłość. 
- Nie podrywaj mojego chłopaka -powiedziała Charlotte. Megan zachichotała. Charlotte się podniosła ze stolika i była taka odważna że pocałowała Michaela prosto w usta, on jakoś się nie oderwał. 
- Zdzira ! -Krzyknęła Megan. Ale Charlotte się nie przejęła tylko objęła w pasie Michaela. Caroline weszła na plażę.
- Ty głupia babo, jakie tajemnice skrywacie jeszcze ? -Zapytała się Caroline i popchnęła ją że spadła na piasek. 
- O co chodzi ? -Zapytała Charlotte podnosząc się z piasku. 
- Maya mi wygadała, proszę powiedz mi jaką jeszcze tajemnice skrywasz ? Megan ty też ! -Krzyknęła Caroline. Megan i Charlotte zarumieniły się. Maya, była dziwną osóbką a jednak wiedziała wszystko. 
- Caroline, ja wiem ale po prostu jakby to powiedzieć...Jest trudne -powiedziała Megan przygryzając wargę. 
- Ja, ja myślałam że jesteście inne, trudne to mało powiedziane. Ja wiem i odnajdę swego -powiedziała Caroline. Charlotte i Megan ciągle miały rumieńce na twarzy.
- Pa, fajne się całowało -powiedział Michael. Charlotte i Megan nic nie mówiąc odeszły. Caroline upiła się jak bela, wypiła trzy butelki wódki. Do domu odwiózł ją mało pijany Rick. Weszła do domu cała pijana. Mama siedziała na fotelu z koziej skóry.
- Córciu, co się stało jesteś pijana jak jakiś burak -powiedziała zaniepokojona matka. Caroline nie odpowiedziała wskoczyła na kanapie, zasnęła jak kamień.

W TYM SAMYM CZASIE

- Mówiłam że się dowie dobrze że nie zapytała się o więcej rzeczy -syknęła Charlotte. Byli w pustym domku, to był domek z dzieciństwa Megan. Bawiła się tu z Charlotte i Caroline. 
- Och, dobrze ale nie wiem -mówiła jak pijana Megan. 
- Wiesz co czasem myślę że życie nie ma dnia wolnego od kłopotu -powiedziała Charlotte. Leżała na wilgotnej podłodze. Nigdy nie miała takiego dnia, razem z Caroline miała najlepsze relacje. Mieli koło siebie szafki i nie było dnia bez kłótni ale każdy dzień miał jakieś tajemnice. 
- Będziemy tu spać i się uspokoimy -powiedziała Megan. Zasuwały okna, zamknęły wszystkie wejścia na klucz. 
- Nikt tu nie wejdzie -powiedziała spokojnie Charlotte. Ułożyły sobie śpiwory które znalazły na podłodze zbyt wygodne nie były ale chociaż były. 
- Pamiętasz jak Caroline powiedziała nam że przyjaciółki są jak słońce i księżyc mimo że są inne mają coś ze sobą wspólnego -powiedziała Charlotte. Megan przypomniała sobie ten dzień. Były w drugiej gimnazjum, słodkie i jak zawsze dowcipne, ale Caroline mówiła to z pewną nadzieją.
- Śpij, bo nie długo będzie siódma -powiedziała Megan. Charlotte zamknęła oczy ale po co jeżeli myśli nie zamykają oczu. 

NASTĘPNY DZIEŃ

Caroline spała na kanapie, promyki słońca weszły i oświetliły cały pokój. Przypomniała sobie wczorajszy dzień. Wstała i podeszła do lusterka, wyglądała jak niedojedzone zombie.
- Cholera -szepnęła Caroline. Spojrzała na zegarek. Była dziewiąta trzydzieści. Caroline nie chciała pójść do szkoły, do Megan ani Charlotte. Podeszła do niej mama. Trzymała telefon i pudełko popcornu.
- Hej, nie budziłam cię wyjaśniłam wszystko z dyrektorem i wzięłam urlop na dwa dni -powiedziała Pani Imagine. Usiadła na fotelu z koziej skóry, włączyła telewizor i zajadała popcorn. Caroline czuła się dziwnie, miała takie skurcze w żołądku. Co się dzieje ? Jakie tajemnice ma Megan i Charlotte. A ona  sama nie wiedziała jakie ma tajemnice. Spojrzała na swój BlackBerry. Nikt nie dzwonił.
- Mamo, przepraszam za wczoraj. Poprawię swoje zachowanie -powiedziała Caroline.
- Okej, spoko -powiedziała mama jakby nigdy nic.
"Co się tu dzieje " - Myślała Caroline wchodząc do swojego pokoju.
- Na pewno coś się stało -szepnęła przerażona Caroline.

W TYM SAMYM CZASIE

Charlotte siedziała druga w ławce na matematyce. Siedziała spięta, gdzie jest Caroline ? Siedziała ściskając notes i przewracając w drugiej ręce długopis. Nauczycielka coś tłumaczyła ale Charlotte nie kontaktowała. 
- Hej laska, chesz iść do klubu striptiz po lewej -szepnął Spencer. To był najbardziej dziwny chłopak w klasie. Charlotte go zignorowała. Nauczyciela, Pani Aqua spojrzała na Charlotte.
- Bierz przykład z Megan ty nieuku -powiedziała Nauczycielka. Megan jednak się z tej pochwały nie cieszyła, też była naprawdę przerażona. Zadzwonił dzwonek. Charlotte i Megan wstały i podeszły do siebie.
- Boję się -jąkała Charlotte.
- Ja też -powiedziała Megan. Podszedł Michael.
- Hej, Charlotte widziałem Caroline. Wychodziła na spacer koło mojego treningu piłki nożnej. -Powiedział chciał coś dodać ale nie powiedział.
- Aha, dzięki -powiedziała obojętnie Charlotte. Michael odszedł.
- Powinnaś iść z nim na randkę -powiedziała Megan.
- Wiesz jeżeli Caroline nic się nie stało , to czemu nie ? -Powiedziała Charlotte i jej złe myśli poszły w kąt.
- Okej, idź -powiedziała Megan. Jej super obcisłe rurki, koloru pomarańczowego, tak raziły w oczy że jak ktoś przechodził zakładał okulary przeciwsłoneczne.
- Jest teraz koło wodopoju, podejdź do niego i atrakcyjnie powiedz "Cześć" -powiedziała Megan. Charlotte nie wiedziała co to atrakcyjne "Cześć" ale starała się być jak najbardziej atrakcyjna.
- Cześć -powiedziała Charlotte. Michael delikatnie ją objął.
- Chcesz iść do baru o północy ? -Zapytał Michael. Charlotte zastanowiła się. Co będzie jeżeli nagle wejdzie Caroline.
- Tak -szepnęła. Michael odszedł. Charlotte nagle chciała zemdleć. Nagle Michael stał się jak słodka małpka.
- Super -powiedziała Megan.
- Jak ja się ubiorę -zachichotała Charlotte.
- Idziemy do galerii ? -Zapytała Megan i obie wyszły ze szkoły.

W TYM SAMYM CZASIE

Caroline rozwiązywała sudoku, siedziała na huśtawce lekko się kołysząc. To był opuszczony plac zabaw koło przedszkola do którego chodziła Caroline. Relaksowała się, ale nadal miała złe myśli. Spojrzała na zegarek była czternasta osiemnaście czyli dziewczyny skończyły już szkołę. Wstała i spojrzała daleko na swoją szkołę.
- Idę do Megan -szepnęła. Weszła do swojej toyoty, do ust włożyła gumę miętową. Po minucie była w domu Megan. Ładny domek jakby letniskowy. Caroline zapukała do drzwi. Otworzyła Megan jedząc Grześka którego okruszki leciały na jej bluzę z Nike.
- Hej, jest Charlotte ? -Zapytała Caroline. Megan wyrzuciła opakowanie batona do kosza.
- Nie, poszła na kawę z Michael -powiedziała delikatnie Megan.
- To znaczy randkę -powiedziała Caroline. Kawa z chłopakiem znaczyła randkę dla nich. 
- Och -powiedziała Megan.
- SUKA ! JEŻELI JA MAM SIĘ MARTWIC A ONA WIELKA KRÓLOWA ! -Krzyknęła Caroline.
- Ale -jąkała Megan. Caroline zrobiła się czerwona na twarzy, oznaczało to tylko jedno jest wkurzona tak bardzo po prostu nie da się opisać.
- GDZIE JEST ?! -Zapytała Caroline. Podeszła do Megan i lekko złapała ją za rękę.
- W barze koło domu Mayi o północy tam będą -szepnęła Megan. Caroline puściła jej rękę, Megan spojrzała na nią.
- Pa -powiedziała Caroline czując że łzy napływają jej do oczu.

PÓŁNOC

Charlotte była w barze, w stoliku numer pięć siedział Michael. 
- Co zamówiłeś ? -Zapytała Charlotte siadając koło niego.
- Dwa kufle piwa -odpowiedział Michael. Charlotte lekko się uśmiechnęła, Michael dotknął jej dłoni.
- Chodzi o tamtą noc na plaży, chcę ci powiedzieć że...-Zaczęła Charlotte ale nie skończyła bo Michael jej przerwał.
- Wiedziałem że to zrobisz  teraz to ja cię pocałuje -powiedziała. Charlotte uśmiechnęła się. Michael dotkną jej ust swoimi ustami. Charlotte poczuła napływ ciepła poczuła też odrobinę piwa. Objął ją w pasie a ona jego. 
- Piwo -powiedziała kelnerka. Charlotte odskoczyła od niego a on od niej. Kelnerka podała im na tacy dwa kufle piwa.
- Nabrała się że mamy osiemnaście lat ? -Zapytała Charlotte.
- Tak -odpowiedział Michael. 

Pili i całowali się. 
- Chcę być z tobą -szepnął Michael. 
- Dlaczego szepczesz ? -Zapytała Charlotte. Michael wskazał jej palce na którym siedziała...Caroline !
- Ona nie wie -powiedział Michael.
- Ona się w tobie buja -powiedziała Charlotte. - Jak my wszystkie.
- Wiem, ale kocham cię -powiedział Michael. Caroline podeszła do nich.
- Hej, widać że się bawisz -powiedziała Caroline.
- Tak ! -Krzyknęła Charlotte.  Caroline wzięła łyżkę zupy rybnej od innego stolika i rzuciła na Charlotte.
- Zdzira -szepnęła Charlotte i też wzięła zupę rybną i na nią rzuciła.
- Spokój -powiedział męski głos to był Tommy.
- Co ty tu robisz ? -Zapytała się Caroline. Tommy się zaśmiał.




środa, 18 lipca 2012

Pierwszy rozdział Słodkie te dziewczyny

Caroline obudziły promyki słońca. Leżała na swoim wielkim łóżku.
- Niewyspana noc a tu już siódma -warknęła. Słodki zapach perfum roznosił się po sypialni, Caroline czując go pamiętała wczorajszą noc. Była razem z Charlotte i Megan, rozmawialiśmy o Michael tym słodkim chłopaku z klasy. Potem udawały że poduszka to Michael i się perfumowały żeby uwodzić poduszkę. Wstała i podeszła do toaletki. Tusz do rzęs się jej skończył a jako gwiazda szkoły powinna go mieć pod dostatkiem. Westchnęła i podeszła do szafy.
- Mało ciuchów ! -Krzyknęła Caroline. A cała szafa aż pękała od ubrań, dla Caroline dużo ciuchów do pęknięta szafa. Ubrała bluzkę z flagą amerykańską potem marynarkę od Gucci. Na koniec wzięła koturny które pasowały do jej czarnych i bardzo seksownych leginsów. Niby była słodką blondynką która wąchała kwiatki na polu a naprawdę była niegrzeczną dziewczynką która imprezowała w klubie i piła bardzo dużo alkoholu.
- Dzisiaj w wtorek a jutro mam spotkanie komitetu szkolnego, nie zdążę na imprezę ! -Krzyknęła. Życie Caroline się zmieniło od rozwodu rodziców do papki mózgu. Problemów miała bardzo dużo, kiedyś była Argentynką a teraz Nowo Yorczykiem. Przeprowadziła się kiedy miała osiem lat właśnie wtedy rodzice się rozwiedli a życie się jej zmieniło. 
- Córciu, śniadanie ! -Krzyknęła mama z dołu. Caroline zeszła a jej mama gotowała jajecznicę na maśle.
- Kotku, zjedz chociaż jeden raz śniadanie z matką -powiedziała Pani Imagine. Caroline miała na twarzy sztuczny uśmiech.
- Oczywiście -powiedziała Caroline z krzywym uśmiechem. Jeżeli matka w ogóle nie zadzwoni do ojca to koniec. Tak myślała Caroline każdego dnia.

PARĘ MINUT PÓŹNIEJ

Charlotte zaparkowała swoim Suzuki na parkingu szkolnym. 
- Gdzie ta Caroline za minutę zaczynają się lekcje -nerwowo mówiła Charlotte. Jej piękne brązowe włosy, niebieskie oczy i wszystko co piękne, była trochę ładniejsza od Caroline. Pukała nerwowo w szybę samochodu. Toyota z piśnięciem zaparkowała na parkingu koło Suzuki Charlotte. 
- Przepraszam za spóźnienie ale mama desperacko gotowała jajecznicę -powiedziała Caroline wychodząc z toyoty. 
- Okej, chodźmy na lekcje -powiedziała Charlotte i weszła do szkoły. 

- Megan, nie zdałam klasówki ale poprawę spiszę od ciebie -szepnęła Charlotte. Megan westchnęła.
- Okej -powiedziała Megan. Podeszły do szafek gdzie akurat był Michael.
- Cześć -powiedział Michael gładząc włosy.
- Hej -powiedziały chórem dziewczyny. Kochały się w nim od pierwszej klasy podstawowej, był słodki, uroczy i przystojny.
- Idziecie na impreze na plaży ? -Zapytał  puszczając oczko. Megan, Charlotte i Caroline były na każdej imprezie. Caroline jednak miała spotkanie komitetu  szkolnego.
- Tak -powiedziały a Caroline prawie się zarumieniła bo ona też powiedziała..
- To do zobaczenia -powiedział Michael, Caroline odwróciła się. Korytarzem szła wice przewodnicząca, Maya Undernament. Była o rok starsza od Caroline która była przewodniczącą. Maya podeszła do Caroline.
- Pamiętasz że dzisiaj jest spotkanie samorządu szkolnego ? -Zapytała Maya. Caroline pokiwała że tak.
- Przyjdziesz ? -Zapytała Maya.
- Nie przyjdzie bo jest impreza na plaży -powiedziała Charlotte. Caroline zarumieniła się, umówiła  się razem z Mayą na ten komitet szkolny i przyżekła że przyjdzie.
- Co ? -Zapytała się Maya robiąc się czerwona na twarzy. - Jestem od ciebie starsza a ty tak mnie okłamujesz ?
- Jeżeli nie chcesz to nie idź -powiedziała Megan łagodnym tonem.
- Idziesz ze mną -powiedziała Maya i wzięła Caroline pod ręke. Charlotte oparła się o szafkę.
- Myślisz że to dobrze że jeszcze nie powiedzieliśmy prawdy ? -Zapytała Charlotte bawiąc się Ipodem.

PARĘ GODZIN PÓŹNIEJ

Megan szła brukowanym chodnikiem razem z Charlotte. Szły na plaże.
- Nie wiem czy Caroline się nie dowie -powiedziałą Charlotte. Megan westchnęła.
- Ile razy mam ci mówić że nie ! -Krzyknęła Megan. Charlotte uspokoiła się gdy doszły na plaże z radia leciała Katy Perry. Charlotte ubrana w kostium kąpielowy odeszła od świata. Nie wiedziała co Maya może wygadać.

W TYM SAMYM CZASIE

Maya zaprowadziła Caroline do swojego pokoju. Był wielki, zielono-czarny. Łóżko była malutkię, dywan jasno zielony. Biurko, w pokoju nie był okien tylko wielki telewizor na całą ścianę z LG.
- Ładny pokój -powiedziała cicho Caroline oglądając komputer na którym akurat była nieskończona gra w Mario.
- Dzięki -powiedziała uroczo Maya. Była szatynką, cała blada ubrana w zieloną sukienkę z paskiem kubusia puchatka. Nie była taka bardzo fajna ani ładna po prostu była. Wzięła notes w którym miała wszystkie zapiski pomysłów, jaki szkolny komitet ma pomysł. Caroline zapomniała wziąść swojego notesu, przejrzała jeszcze raz swoją torbę.
- Sorry, ale nie mam notesu -powiedziała Caroline, Maya się wyprostowała.
- Spoko, możemy gadać a nie ciąglę zajmować się tymi sprawami komitetu -powiedziała Maya. Caroline była pod wrażeniem że Maya się nie zdenerwowała.
- Ano -powiedziała spokojnie Caroline. Maya odgarnęła włosy ukazując na szyi malinkę.
- Słodkie jesteście, ale nie zastanawiałaś się że macie jakieś tajemnica ? -Zapytała się Maya drapiąc udo. Caroline usłyszała piosenkę Johnna Lennona.
- Nie, nie mamy -odpowiedziała Caroline. Ten temat był ciężki bo nie wiedziała czy mają czy nie.
- Na pewno, bo chyba mają a ja wiem jakie -powiedziała Maya.
- Jakie ? -Zapytała.
- One cię po prostu nienawidzą że jesteś samolubna i chciwa. Nienawidzą że odbierasz im Michael, słodkie co ? -Zapytała Maya.
- Suki -szepnęła Caroline. - Muszę iść.

 

poniedziałek, 16 lipca 2012

środa, 4 lipca 2012

Bohaterowie opowiadania

Hello :) Dzisiaj książki nie będę pisać ale bohaterów pokaże.
Caroline :










Charlotte :













Megan :




















Michael :
















Tommy :




















Maya :


Mama Caroline, Pani Imagine :


Hello :) Jakby to powiedzieć mam dość stardolla. Tu będę pisać takie małe opowiadanie, pierwszy post może dzisiaj :)